Lepiej prosić o wybaczenie niż o pozwolenie – tą zasadą bardzo lubią kierować się inwestorzy. Czy to dlatego widzimy teraz niszczenie willi przy al. Focha 24 w Krakowie?
A było tak:
- Inwestor wystąpił o wyłączenie obiektu z ewidencji zabytków.
- W związku z tym wnioskiem pojawiła się rozbieżność między Miejskim Konserwatorem Zabytków, a Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków, który nie zgadza się z tezą, że nastąpiło bezpowrotne zniszczenie zabytku w związku ze zmianą jego funkcji.
- Przez te rozbieżności wystąpiono do Narodowego Instytutu Dziedzictwa o przeprowadzenie wizji lokalnej. Wnioskodawca jednak wycofał wniosek, więc NID odwołał wizję.
- Następnie inwestor złożył skargę na Prezydenta Miasta Krakowa do sądu.
W międzyczasie miejski konserwator ponownie wnioskował o wizję lokalną, a właściciel obiektu – spółka Miastoprojekt – przełożył jej termin na 30 listopada br.
Jednak mamy 7 listopada, a prace przy budynku trwają – wszystko wskazuje na to, że są prowadzone bez żadnych pozwoleń. Co zobaczy zespół z NID-u pod koniec miesiąca? Budynek bez balkonów? Bez okien? Bez stropu? Tak nie może wyglądać ochrona zabytków ani komunikacja inwestora z urzędami!
Dlatego interweniuję w tej sprawie w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Krakowie, u Miejskiego Konserwatora Zabytków, a także na Policji. Bardzo dziękuję tym służbom, szczególnie Miejskiemu Komendantowi Policji, za zrozumienie wagi sytuacji i szybką reakcję.
Nie odpuszczę tej sprawy, bo taki poziom arogancji, pogardy dla wspólnego dziedzictwa to coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca.



