Na co w poprzednich latach przeznaczano środki z Budżetu Obywatelskiego w ramach serii projektów zatytułowanych „Piłkarskie Marzenia”? Wnioskodawca, pan radny Hohenhauer zapewne powie, że na ogólnodostępne zajęcia dla dzieci, ale czy tak było rzeczywiście? 

Mamy wiele powodów, by w to wątpić. 

Z dokumentów Zarządu Infrastruktury Sportowej wynika, że w zeszłym roku z tych środków przeszkolono trenerów i działaczy z korzystania z systemu Extranet PZPN: obsługi interfejsu i jego funkcji, zarządzania zawodnikami, danymi klubów, rozgrywkami, a także z zasad certyfikacji szkółek piłkarskich PZPN. W tym roku odbyły się szkolenia dla profesjonalistów z przepisów licencyjnych. Czy to były “ogólnodostępne szkolenia”? Nie. 

Odbyła się również gala – i znów – nie było to “wydarzenie dla wszystkich”, ale dla działaczy klubowych i polityków lokalnych. Został zakupiony sprzęt sportowy, ale nie ma możliwości, by kluby w jakikolwiek sposób go udostępniły – jest on wyłącznie do dyspozycji klubów. Zorganizowane zostały wycieczki, ale rekrutacja do udziału w nich nie była “otwarta”, co przyznało kilka klubów. Ale to nie koniec! Projekty realizowała jedna fundacja – Piłkarski Kraków, której prezesem jest Kazimierz Śliwiński – członek prezydium MZPN i Rady Sportu Miasta Krakowa, związany z klubem sportowym. 

Kilka lat temu, po serii projektów obejmujących dodatkowych zajęć języka angielskiego dla dzieci, że to nie jest kierunek dla BO, bo w zajęciach nie mogły brać udziału inne osoby. Wygląda na to, że zasada ta nie dotyczy klubów sportowych. 

Nie godzę się na takie traktowanie Budżetu Obywatelskiego. Dlatego zwróciłam się do Zarządu Infrastruktury Sportowej, domagając się udostępniania sprawozdań i umów z Fundacją Piłkarski Kraków, do Regionalnej Izby Obrachunkowej z prośbą o analizę i zajęcia stanowiska wobec tych projektów. I co najważniejsze – do Prezydenta Krakowa. Pora na jego działanie – musi jasno powiedzieć, jakiego chce Budżetu Obywatelskiego: uczciwego i naprawdę opartego na partycypacji, czy takiego, w którym działacze wszelkiej maści próbują “ugrać” jak najwięcej dla siebie. Ale wtedy nie nazywajmy tego budżetem obywatelskim. Bo to z obywatelskością nie ma wiele wspólnego.

Tagged With: