Kraków musi być miastem, które rozwija się z myślą o mieszkańcach, a nie turystach. Regulacja najmu krótkoterminowego jest dla mnie absolutnym priorytetem. Dlatego zainicjowałam dzisiejsze posiedzenie Krakowskiego Zespołu Parlamentarnego w tej sprawie.
Skala tego zjawiska jest ogromna. Według danych z portalu deweloperuch.pl w Krakowie znajduje się ponad 6300 lokali na wynajem krótkoterminowy, z czego tylko 2712 znajduje się w oficjalnym rejestrze eKON! Ta rozbieżność nie powinna dziwić, wynika z wieloletnich zaniedbań i braku ram prawnych. To też doskonale pokazuje, że samo ewidencjonowanie nie rozwiąże braku dostępności mieszkań na wynajem długoterminowy i ich rosnących cen.
Co to oznacza dla Krakowian?
- Brak spokoju i bezpieczeństwa – mieszkańcy kamienic skarżą się na zakłócanie ciszy nocnej, malejące poczucie bezpieczeństwa i zanikanie wspólnot sąsiedzkich.
- Zagrożenie pożarowe – przerabianie całych pięter na ciąg “mikrokawalerek” to świertelna pułapka w czasie pożaru. Brak dróg ewakuacyjnych i samowola budowlana utrudnia akcje gaśnicze i sprzyja szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia.
Dlatego musimy dać radom gmin realne narzędzia do walki z tym zjawiskiem:
- możliwość ustanawiania stref z reglamentacją najmu,
- zwiększenia kompetencji wspólnot mieszkaniowych.
Podczas gdy posłowie KO kwestionują konieczność poszerzenia kompetencji wspólnot do decydowania o najmie krótkoterminowym, mieszkańcy który jeszcze pozostali na Starym Mieście mówią:
- o tym, jak ktoś stworzył 75 miejsc noclegowych w 5 mieszkaniach,
- jak to jest być jednym z 3 lokatorów stałych w kamienicy z 30 mieszkaniami,
- o pożarze, który wybucha w kamienicy w mieszkaniu w najmie krótkoterminowym.
Liczę, że Dominik Jaśkowiec, Jerzy Meysztowicz i inni krakowscy politycy KO staną po stronie tych na których powinno nam zależeć najbardziej, czyli mieszkańców, a nie lobbystów.



