Lobby myśliwskie stosuje sztuczki PR-owe, żeby manipulować politykami. Do mojego biura poselskiego dotarło niedawno pismo od firmy PR-owej reprezentującej lobby myśliwskie. Autorzy skarżą się w nim na planowane ograniczenia w zakresie polowań i przekonują, że myśliwi stanowią drugą po wojsku siłę obronną Polski. Martwią, że zakaz polowań dla niepełnoletnich zmniejszy liczebność PZŁ… Twierdzą też, że zakaz używania noktowizorów w czasie polowań wpłynie negatywnie na… bezpieczeństwo Polski.
Dołączyli do tego profesjonalnie wydaną broszurę, która ma sprawiać wrażenie merytorycznej, być „oparta na faktach”, ale zawiera wiele kontrowersyjnych treści, żeby nie powiedzieć manipulacji.
To doskonały przykład, jakich sztuczek używa lobby myśliwskie, by chronić swoje interesy. W Sejmie ich wpływy były i są znaczące – w poprzedniej kadencji co szósty poseł był myśliwym. Taka demografia i zależności znacznie utrudniają wprowadzenie zmian w prawie łowieckim. Widzieliśmy to przy głosowaniu obowiązkowych badań lekarskich dla myśliwych, widzimy obecnie przy próbie zniesienia nadzoru ministerialnego nad Polskim Związkiem Łowieckim.
Co sądzicie o takich działaniach? Czy interesy wąskiej grupy powinny przeważać nad bezpieczeństwem publicznym i ochroną przyrody? Czekam na Wasze opinie i zachęcam do uważnego obserwowania głosowań w tej sprawie.







