Czy wiecie, ile niedźwiedzi brunatnych żyje dziś w Polsce? Szacunki ekspertów mówią o zaledwie 120-150 osobnikach. Mimo to Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała zgodę na odstrzał na terenie gminy Cisna w Bieszczadach aż trzech z nich.

To gatunek ściśle chroniony, a mimo to został potraktowany jak zagrożenie. Dlaczego? Bo osobniki zbliżają się do zabudowań i „są uciążliwe”. Tyle że to nie wina niedźwiedzi, lecz ludzi, którzy pozostawiają niezabezpieczone śmieci, nęcą dzikie zwierzęta na potrzeby zdjęć albo wycinają połacie lasu, zabierając zwierzętom miejsce do życia. Tymczasem władze nie próbują rozwiązać żadnego z tych problemów, ale sięgają po ostateczność – zabijanie.

Warto dodać, że ta decyzja zapadła wbrew opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody, a wcześniejsza decyzja była odmowna. Przy drugim wniosku sytuacja się nie zmieniła, co zatem sprawiło, że teraz wydano zezwolenie na odstrzał? Czy było to pominięcie głosu organizacji eksperckich i strony społecznej? Tak niestety często wygląda ochrona przyrody w Polsce: deklaracje są piękne, ale w działaniu władza ugina się pod presją lobby myśliwskiego i leśników.

Nie godzimy się na odstrzał chronionych gatunków z powodu zaniedbań człowieka! Dlatego kierujemy pismo do GDOŚ, w którym:

  • żądamy ujawnienia podstaw prawnych tej decyzji i analiz, które ją uzasadniają.
  • pytamy, jakie środki zostaną podjęte, żeby uzyskać pewność, że to akurat te 3 konkretne niedźwiedzie zostaną odstrzelone? Niedawno na Słowacji w analogicznej sytuacji odstrzelono niedźwiedzie, które nie podchodziły do domostw, ale po prostu zostały spotkane przez myśliwych.
  • pytamy, czy rozważano jakiekolwiek alternatywne sposoby rozwiązania tej sytuacji, by zapewnić bezpieczeństwo, ale nie sięgać po absolutną ostateczność, czyli odstrzał.

Natura nie ma głosu, dlatego to my musimy go zabrać w jej imieniu. Za nagłośnienie tematu dziękujemy Adamowi Wajrakowi!

Tagged With: