Miały być „lasy społeczne”, a zamiast tego słyszymy piły. W Nadleśnictwie Krzeszowice w ostatnich miesiącach trwa wzmożone pozyskanie drewna. Przeznaczone do wycięcia są drzewa rosnące w wąwozach i na stokach oraz okazy biocenotyczne.
To pokazuje, że zapowiadane przez Lasy Państwowe „lasy o szczególnym znaczeniu dla społeczeństwa” w Małopolsce okazały się niestety jedynie PR-ową fasadą. Ochrona tych terenów w praktyce nie działa. Dlatego mówię: sprawdzam.
Skierowałam dziś pismo do Piotra Kempfa, Dyrektora RDLP w Krakowie. Domagam się pilnych wyjaśnień:
- jak realizowane są zalecenia Ministerstwa Klimatu i Środowiska w zakresie ograniczenia wycinek?
- jakie są plany rębne na 2026 rok dla terenów, które miały być chronione?
Żądam także ponownego zwołania zespołu ds. lasów społecznych, na którym usłyszymy wyjaśnienia dotyczące obecnej sytuacji i stanu wdrożenia lasów społecznych w Małopolsce.
Musimy skończyć z tą grą pozorów! Mieszkańcy Małopolski zasługują na rzetelną ochronę lasów, a nie na kolejne wycinki w najcenniejszych miejscach w stylu doskonale nam znanym z czasów rządów Jana Kosiorowskiego. Za fotografię i pilnowanie sprawy dziękuję Annie Treit.